Poprzedni || Strona główna || Następny
 
Tytuł: Buszyzmy, czyli złotousty pan prezydent

I choć pan prezydent nie otrzymał prestiżowej nagrody największą wpadkę językową roku - "Stopy w usta", to wydaje się, że z tego jedynie powodu, że jest absolutnie poza konkurencją.

W języku angielskim funkcjonuje już od jakiegoś czasu słowo "buszyzm", mające określać wypowiedź niezborną, nieskładną, w której - na przykład - wypowiadający się używa słów brzmieniowo podobnych do właściwych, lecz znaczeniowo zupełnie odległych. W której opowiada przerażające banały i oczywistości, czy tworzy karkołomne neologizmy. Zresztą - oto przykłady:

"Szczególnie nie lubię, kiedy ludzie wpychają mi słowa w usta, także, przy okazji, zanim je wypowiem" - mówił George W. Bush w Teksasie 13 listopada.

"Decyzje, które podejmujemy w Waszyngtonie mają bezpośredni wpływ na ludzi w naszym kraju" - wywodził prezydent w New Albany 13 listopada 2007 r.

Nawiązując do epidemii malarii, Bush mówił: "wyślemy tam niedługo osobę, która będzie pomagać wdrażać inicjatywę malaryjną, a ta inicjatywa będzie oznaczała rozprowadzanie sieci i środków owadobójczych na cały kraj, więc będziemy mogli zaobserwować zmniejszenie liczby śmierci małych dzieci, których... śmierci, które będziemy mogli wyleczyć".

"Moja praca to jest praca z podejmowaniem decyzji, i w rezultacie podejmuję wiele decyzji" - wywodził w październiku 2007 r.

Czasem mylą mu się podobne do siebie słowa, jak np. 3 października w Lancester w Filadelfii. "Wielu jest takich z doktoratami i mądrych ludzi dookoła mnie, którzy przychodzą do gabinetu owalnego, i mówią: panie prezydencie, oto, co mam na myśli. A ja uważnie słucham ich rad (advice). Ale kiedy już zbiorę te instrumenty (device), to decyduję, wiecie, mówię: oto, co zrobimy!".

A innym razem boleśnie się pan prezydent pomyli: "Słyszałem, jak ktoś mówił: Gdzie jest Mandela? Cóż, Mandela nie żyje. Ponieważ Saddam zabił wszystkich Mandelów" - tłumaczył George W. Bush, zapominając, że Nelson Mandela, były prezydent RPA i ikona walki z apartheidem i rasizmem żyje i ma się bardzo dobrze. Błądzić rzecz ludzka, więc prezydent brnie:

"Panie premierze, dziękuję za wstęp. Dziękuję, że jest pan tak znakomitym gospodarzem szczytu OPEC" - gratulował premierowi Australii na szczycie APEC. Na tym samym szczycie dziękował też premierowi Australii za to, że wysłał do Iraku wojska austriackie.

Kiedy australijski wiceminister spytał George'a W. Busha, jak wygląda sprawa bezpieczeństwa w Iraku, amerykański prezydent odparł z entuzjazmem: "kopiemy tam dupy!". Nie zawsze jednak pan prezydent jest takim twardzielem:

"Mam boskie ramię do tego, by się wypłakać. I dużo płaczę. Dużo płaczę w tej pracy. Mogę się założyć, że jako prezydent wylałem więcej łez, niż można policzyć" - cytuje wyznanie George'a Busha Robert Draper w książce "Dead Certain".

"Ci sami kolesie, którzy wysadzają w powietrze niewinnych ludzi w Iraku, byli tymi, którzy zaatakowali nas w Ameryce 11 września" - tłumaczył w lipcu tego roku.

"Sprawdzę, czy uda mi się spróbować przypomnieć sobie tyle, by brzmieć, jakbym był wystarczająco obeznany w temacie" - rozbrajająco wyznał w odpowiedzi na pytanie o niebezpieczeństwo pandemii grypy.


Zrodło: interia.pl
 
Pozostałe wpisy z tej kategorii:
Ziemia na linie magnetycznej
Zapłacił 24 tys. funtów za włosy Lennona
Buszyzmy, czyli złotousty pan prezydent
Zamiast do Francji pojechali do Belgii
Pierścionek znalazł się daleko od domu
Niewłaściwie zaparkowana... papuga
Wyrzucony z pracy za negację ewolucji
"W00t" słowem roku 2007
Niezwykły prezent gwiazdkowy w zoo
Bush nie dostał "Stopy w usta"
Las Vegas wraca do korzeni

Losowe

Kategorie

Design downloaded from Free Templates - your source for free web templates